Canon AE-1 Program & FD 1,4⁄50

22 XI 2021

Canon, lansując wraz z bagnetem FD pracę z priorytetem czasu, spotkał się z niezadowoleniem części użytkowników, potrzebujących bardziej klasycznego priorytetu przysłony. Dla nich powstała seria AV, lecz linia AE nie została porzucona i w 1981 roku, w dziesiątą rocznicę istnienia rodziny FD pojawił się AE-1 Program — lustrzanka pracująca w priorytecie czasu, w pełnym automacie oraz w trybie manualnym.

Mimo braku priorytetu przysłony, aparat jest wyposażony właściwie we wszystko, co jest potrzebne nie tylko amatorom, łącznie z podglądem głębi ostrości i możliwością zablokowania światłomierza. Oczywiście pracując w trybie manualnym i operując nastawami możemy wymusić dobór czasu do przysłony, aczkolwiek wymaga to chwili i odrywania oka od wizjera w celu kontroli czasów stanowiących ryzyko poruszenia. Niestety wskaźnik przekroczenia czasów o wartości 1⁄30 sekundy pracuje tylko w pełnym automacie.

Mimo tego seria AE sprzedała się w wielu milionach i stanowiła jedną z najpopularniejszych rodzin lustrzanek na świecie. Ten model był jednak wyposażony w płócienną migawkę i wiele elementów z tworzyw sztucznych. Niektóre z nich zużywały się dość szybko i stąd wziął się charakterystyczny odgłos powszechnie dziś skrzypiącego mechanizmu amortyzacji lustra, zwiastujący bliski koniec tego podzespołu. Jednak używany sporadycznie, taki aparat będzie pracował jeszcze wiele lat.

Budowa migawki ogranicza najkrótszy czas do 1⁄1000 sekundy. Za to nieszczęsny, zużywający się amortyzator sprawia, że odrzutu praktycznie tu nie ma. Będzie to zatem dobre narzędzie do zdjęć ze statywu, o ile tylko użyjemy wężyka, ponieważ najdłuższe pokładowe czasy to 2 sekundy.

Canon FD 1,4⁄50 to bardzo klasyczny jasny standard, znany ze swej jakości. Jest to druga odsłona tego obiektywu, już bez pierścienia klinującego. Obiektyw jest lżejszy i wygląda nowocześniej. Wewnątrz znajduje się aż 7 soczewek i ośmiolistkowa przysłona o regularnym kształcie.

Tutaj dygresja: obiektywy o takim świetle nie będą w każdych warunkach najlepszym wyborem. Trzeba pamiętać, że praca w rogach satysfakcjonuje dopiero po mocnym domknięciu. Przy fotografii pejzażowej może się zdarzyć, że ciekawiej będą pracować narzędzia ciemniejsze. Wszystko jednak zależy od konkretnych przypadków.

Poniższe zdjęcia zostały wykonane na negatywach Fomapan 200 i wywołane w jednoprocentowym Fomadonie R09 w ciągu godziny. Kadry pochodzą z okolic Mszany Dolnej i Lubonia Wielkiego.

Oczywiście zaczniemy od przysłony otwartej, bo obiektywy takie kupuje się właśnie dla ich rysowania na przysłonach najmniejszych. Obraz jest bardzo plastyczny, choć w rogach jest kiepściutko.
Po lekkim przymknięciu głębia ostrości wzrośnie tylko odrobinę. Przy tak jasnych szkłach należy pamiętać o zasadzie: żadnych istotnych treści w rogach przy przysłonie otwartej.
Drugim problemem będzie światło. Rozmycia są duże i tak po prostu pracuje większość jasnych obiektywów.
W tej kompozycji rogi nie zawierają niczego istotnego, a ich rozmycie wręcz pracuje na rzecz planu głównego.
Minimalne ostrzenie to 45 cm, co przy przysłonie F⁄4 dać może bardzo ładną separację planów. Co istotne, przy tej przysłonie znikają wszelkie problemy z nierówną pracą.
Przysłona F⁄5,6 niekoniecznie obejmie wszystkie plany. Możliwość obejrzenia kadru przy roboczej przysłonie pozwoli dobrać ją właściwie.
Przysłona F⁄8 to oczywiście pełna ostrość kadrów takich jak ten. Obiektyw zachowuje się neutralnie, ale też kontrast nie był tu przesadnie duży.
Jeszcze mocniejsze przymknięcie i scena o większym kontraście. Tutaj wrócę do dygresji: siedem soczewek stanowi pewną przeszkodę na drodze kontrastowego światła. Być może lepiej spisałyby się tutaj proste tessary, które przy takich przysłonach pracują równie ostro.
I raz jeszcze przysłona otwarta, w zestawieniu z krótkim dystansem. Głębia jest wręcz papierowa, a sposób rozmycia — przyzwoity, choć nie mistrzowski. Tego jednak nie należy szukać wśród obiektywów o takiej jasności.

Ze względu na brak priorytetu przysłony Canony serii AE obsługuje się specyficznie. Może to przeszkadzać bądź nie, a zależy to głównie od czasu przeznaczonego na obsługę aparatu. Mimo wspomnianych problemów ze zużywającym się mechanizmem migawki, dużo tych aparatów pracuje nadal sprawnie i popracuje jeszcze długo.

Pięćdziesięciomilimetrowy obiektyw o świetle F⁄1,4 jest świetną konstrukcją, ale nie na każdą okazję. Najważniejsze jednak, że wciąż jest to obiektyw świeży, mający szansę na drugie życie w połączeniu z pełnoklatkowymi bezlusterkowcami.