Czajka 2M & Industar 69

30 VIII 2021

Zacznijmy od tego: czym jest półklatkowiec? Otóż gdy opracowano — jeszcze w XIX wieku — taśmę filmową 35 mm, nikt nie myślał o jej stosowaniu w fotografii. Filmy naświetlano w poprzek, na kadrach rozmiaru 16x22 mm. Dopiero po 30 latach użyto taśmy filmowej do fotografowania, jednak ze względu na ograniczenia jakościowe tak małego negatywu, taśmę postanowiono naświetlać wzdłuż, do formatu 24x36 mm, będącego dziś najbardziej popularnym standardem.

System filmowy jednak powrócił do fotografii i poprzeczne ułożenie kadrów znajdziemy właśnie w półklatkowcach, takich jak olympusowski Pen, enerdowski Penti czy radziecka Czajka i Agat. Kadr w Czajce ma nieco inne wymiary niż kadr filmowy: 17x24 mm, co daje proporcję bliską 5x7, inną od znanej nam z fotografii małoobrazkowej 2x3. Oczywiście jakość zmniejszonych dwukrotnie kadrów jest niższa, ziarno — mocniej widoczne, a panowanie nad głębią ostrości ograniczone. Zaletą tego standardu jest dwukrotnie większa ilość zdjęć możliwa do wykonania na tej samej ilości filmu.

Czajki z założenia miały być prostymi aparatami dla amatorów, ideą podobne do Smien. Były jednak wykonane solidniej i są dość niezawodne, a przede wszystkim bardzo ciche, zwłaszcza ostatnia seria, w której zaimplementowano światłomierz. Ten tu model jest podwersją pozbawioną światłomierza. Estetycznie seria nie stanowi poziomu choćby Zorek, ale nie przedstawia sobą także chaosu, zwłaszcza modele starsze.

Z wyjątkiem pierwszego modelu, Czajki mają możliwość odkręcenia obiektywu. Wydawałoby się, iż to prosta droga do wypuszczenia całej rodziny optyki, jednak nic z tego. Obiektyw odkręcało się celem wykorzystania go do pracy w powiększalniku, ze względu na nietypowy rozmiar kadru. I tu przykrość — gwint ma rozmiar 39 mm, lecz nie jest kompatybilny z tym standardem, zatem obiektywu nie wykorzystamy w aparatach pracujących z takim gwintem. Choć nie do końca, ale o tym za chwilę.

Obiektywy przeznaczone dla półklaktowców różnią się zdecydowanie od klasycznych. Po pierwsze, przy zachowaniu tego samego kąta muszą mieć krótszą ogniskową. Wartość wynosi tutaj 28 mm, co daje odpowiednik 41 mm w pełnoklatkowcu — jak w Smienach. Ze względu na duże powiększenia odbitek, optyka musi zachować wysoką rozdzielczość. Zadanie jest ułatwione, ponieważ pole krycia jest mniejsze. I tutaj inżynierom radzieckim udało się. Industar 69 jest dobrej klasy szkłem, wysokorozdzielczym i dość jasnym, jak na ten standard. Jedyną słabą stroną jest umiarkowana odporność na kontrasty. Przysłona tworzy łagodny pięciokąt, pozbawiony zadziorów.

Poniższe zdjęcia zostały wykonane na negatywach Fomapan 100 i wywołane w Fomadonie Excelu W27. Kadry pochodzą z okolic podkrakowskiego Mnikowa.

Zacznijmy od tego, co najlepsze. Przysłona F⁄8, ostrość — znakomita. A nie zapominajmy, że to niespełna połowa typowego małoobrazkowego kadru.
Konsekwencją formatu jest ziarno, które daje się we znaki szczególnie na dużych, gładkich powierzchniach. Można to traktować jako wadę albo taki urok.
Zmienił się też format, aczkolwiek nie jest on ściśle ustalony dla wszystkich półklatkowców. W Czajce najbliżej mu do 5x7 i trzeba się nauczyć kadrować w takich proporcjach, co nie zawsze wydaje się oczywiste.
Wydawać by się mogło, iż krótka ogniskowa oferuje dużą głębię ostrości. Lecz przy przysłonie F⁄4 pierwszy plan już z niej wyszedł, na tyle jednak lekko, że całość sprawia wrażenie zdjęcia poruszonego. Jest to powszechny problem przy pracy z jasnymi, a krótkimi ogniskowymi.
Problem z kontrastem możemy widzieć jako ograniczenie, ale także jako środek wyrazu. Rozświetlenia nie mają tutaj nic wspólnego z tanią optyką i są estetyczne.
Czas na zbliżenia. Rysowanie otwartym obiektywem wcale nie przypomina kompaktowego rozmycia i jest bardzo przyjemne.
Minimalna odległość ostrzenia to 80 cm, ale przy braku wsparcia krótsza nie miałaby sensu. Należy wybierać motywy o ciągłych planach, ponieważ wybór konkretnego punktu płaszczyzny ostrzenia tylko za pomocą skali na pierścieniu jest bardzo trudny.
Bliki układają się w charakterystyczne elipsy i będą widoczne tylko przy silnych światłach.
Praca z otwartym obiektywem daje miękkie obrazy, choć nie pozbawione ostrości w płaszczyźnie, która zostanie wybrana.
Brak długich czasów można obejść pewną metodą, choć nie do końca skuteczną. Trzymając aparat opaty o drzewo wystarczy na chwilę wcisnąć spust przy czasie B. Uzyskamy w ten sposób czasy półsekundowe, lecz ryzyko poruszenia będzie spore.
Czasem jednak metoda się powiedzie i tak jak tu — uzyskamy obraz ostry. Dobry statyw da uzysk dużo większy.
Ponieważ obiektyw posiada gwint M39, postanowiłem zamocować go przy pomocy konwertera do Olympusa EM-5. Niestety ostrzenie jest ograniczone do zakresu mniej więcej półtora metra, więc możliwe jest tylko naświetlanie kadrów znajdujących się bliżej.
A szkoda, bo rysowanie jest przyjemne, jak również przenoszenie kolorów. Przede wszystkim jednak przyjemny jest znikomy wymiar tego obiektywu, który z systemem m43 stworzyłby świetny, kompaktowy komplet.

Cóż rzec mogę: dla świadomych ograniczeń tego formatu, z czystym sumieniem polecam Czajkę. Jest to aparat prosty, łatwy do naprawienia, w pełni metalowy i co najważniejsze — naświetla materiał, który będzie satysfakcjonował. Brak światłomierza nie będzie ograniczeniem, natomiast będzie nim brak wsparcia ostrzenia podczas pracy z otwartą przysłoną. Czasy są ograniczone do 1⁄30 sekundy, więc i to należy uwzględnić, zwłaszcza że standard z definicji nie lubi wysokoczułych, ziarnistych filmów.

Industar 69 jest bardzo przyjemnym obiektywem i żal tylko, że nie może być wykorzystany w systemach cyfrowych poza zdjęciami makro. Chyba, że ktoś zbuduje konwerter specjalnie zaprojektowany pod ten obiektyw, co teoretycznie nie powinno być skomplikowane.