Kiev 4 & Jupiter 8

7 VI 2021

Historia Kieva jest dość typowa dla linii radzieckich aparatów produkowanych po wojnie. To tak naprawdę przedwojenny Contax, którego linia produkcyjna wraz z inżynierami została wywieziona z Drezna do Kijowa — i stąd pewno nazwa aparatu. Model tu widoczny nosi numer 4 i jest jednym z ostatnich z serii w pełni metalowej. Pochodzi z roku osiemdziesiątego, ale jest właściwie wciąż blisko pół wieku wcześniejszym Contaxem z mało istotnymi modyfikacjami. Jest to dalmierz z szybką migawką i rzadko spotykanym standardem mocowania obiektywów utworzonych przez protoplastę.

Kiev jest aparatem pięknym i precyzyjnym. Stanowił linię najwyższej klasy małoobrazkowych dalmierzy radzieckich i był też wśród nich najdroższy. Przyjrzyjmy się szczegółom. Pierwsze, co go wyróżnia, to migawka. To forma metalowej żaluzji o przebiegu pionowym, dzięki czemu osiągnięto tutaj czas 1⁄1000 sekundy. Tak na marginesie, Contax w założeniach miał być Lecią pozbawioną jej ograniczeń, przeznaczoną dla zawodowców i mimo że nie jest tak postrzegany, w istocie przewyższał ją parametrami.

Druga rzecz to dalmierz. Jego plamka jest duża i jasna, a baza wynosi aż 90 mm, w przeciwieństwie do standardu 38 mm znanego z FED-a czy Zorki. Daje to wysoką precyzję ostrzenia, potrzebną podczas pracy z jasnymi obiektywami, zwłaszcza z Jupiterem 3. System ten obejmuje nie tylko klasyczne obracanie korpusem obiektywu, ale także precyzyjne nastawy radełkowym pokrętłem znajdującym się obok spustu. Światłomierz jest kolejnym elementem zbudowanym w sposób zapewniający mu długą i sprawną pracę, a to za sprawą klapki odcinającej światło poza chwilami, gdy się go używa. Dzięki temu w egzemplarzu testowym nadal pracuje poprawnie.

Najczęściej Kiev był sprzedawany z obiektywem Jupiter 8 o ogniskowej 53 mm i jasności F⁄2. Na rynku funkcjonowało kilka odmian tego obiektywu. Ta z literką M posiada podobno lekko przekonstruowaną optykę w celu redukcji odbić. Oferowano także różne przysłony, starającą się upodobnić je do koła albo do charakterystycznej gwiazdki, jak w prezentowanym tu przypadku. Listków jest aż dziewięć, a sam układ optyczny to dzieło Zeissa — sześcioelementowy Sonnar. Obiektyw należy do grupy narzędzi dobrej klasy, jest ostry i kontrastowy. Najlepiej będzie jednak przyjrzeć się zdjęciom, które wykonałem prezentowanym tu zestawem.

Poniższe zdjęcia zostały wykonane na negatywach Fomapan 100 i wywołane w Fomadonie Excelu W27. Kadry pochodzą z okolic Krzczonowa, Golca oraz krakowskiego Lasu Wolskiego.

Zacznijmy od przysłony F⁄8. Wbrew zapewnieniom ze skali głębi ostrości, ostatni plan nie jest już tak ostry jakby mógł być. Cóż, tolerancja fotografów niegdyś była większa, lecz współczesna obróbka naświetlonych materiałów wymaga większej dokładności. Jak widać, Jupiter 8 to obiektyw przyzwoity i przymknięty zapewnia ostre krycie całego kadru.
Tutaj ta sama przysłona, lecz plan płaski. Zdecydowanie detaliczność tego obiektywu jest w pełni zadowalająca nawet w rogach zdjęcia.
Zatem skoro jest ostro, spójrzmy jak szkiełko radzi sobie ze scenami kontrastowymi. Tonalność sceny jest całkowicie zadowalająca i nigdzie nie widać poświaty. Należy jednak wziąć pod uwagę, że scena jest kontrastowa, lecz nieszczególnie mocno.
Dopiero w lesie można znaleźć kontrasty najwyższe i tutaj można rzec, iż jest bardzo dobrze. Negatyw zbliżył się do granic swoich możliwości, wysycając światła. Przysłona tutaj wynosi F⁄4
Jeszcze jedna scena z ciekawym światłem i rozgraniczonymi planami. Przysłona F⁄4 pracuje nadal równo, delikatnie już separując plany. Widać wpływ zadziorów przysłony na oddanie świateł. Przy tej wartości są one największe i bliki układają się w charakterystyczne trójkąty.
Detaliczność wartości przysłony F⁄4 jest bardzo dobra, lecz przy 50 milimetrach plany położone blisko siebie nie będą mieć separacji zadowalającej i zdjęcie jest zdecydowanie przegadane szczegółami.
Co innego, gdy pierwszy plan znajduje się blisko. Nie jest to obiektyw makro i minimalna odległość to aż 90 cm. Jednak przy F⁄4 mamy ładną plastykę i zarazem detaliczność każdego elementu w płaszczyźnie ostrości.
Nie po to jednak kupowano jasny obiektyw, by go przymykać. Przysłona F⁄2,8 jest najniższą, przy której obiektyw pracuje detalicznie, rozmywając ładnie tło. Wygląda to naprawdę dobrze.
Otwórzmy obiektyw do końca. W słonecznej scenie i gdy pierwszy plan jest nieco oddalony, można znaleźć płaszczyznę, która nadal rysuje się ostro. To co z niej wychodzi, zdaje się być charakterystycznie oblepione światłem i tak właśnie pracują zwykle radzieckie obiektywy o świetle F⁄2
W przypadku fotografowania najbliższego planu, dla tego obiektywu dostajemy charakterystyczne dla Sonnara rozmycia. O ile przysłonięty obiektyw wprowadza pewną agresję planów spoza głębi — zapewne pospołu z charakterystyczną gwiazdkową przysłoną — otwarty pracuje łagodniej, choć bywają obiektywy dające jeszcze bardziej miękkie bliki.

Cóż można powiedzieć: Kiev to aparat, jak na radzieckie standardy wysoce skomplikowany, ale precyzyjny. Jeśli działa, dostarczy satysfakcji, jeśli nie — być może pozostanie tylko ładną ozdobą, gdyż jego naprawa bywa wyzwaniem z tych największych. Jupiter 8 jest za to obiektywem w pełni użytecznym zarówno z przedstawionym tu aparatem, jak również, w wersji M39, z FED-em, Zorką jak i współczesnymi bezlusterkowcami.