Werra, Tessar 2,8⁄50 & Cardinar 4⁄100

13 IX 2021

Werra to system składający się z aparatu, który ukazał się w kilku niewiele różniących się wersjach oraz trzech obiektywów przeznaczonych tylko dla tej kamery. Posiada wiele innowacji, w tym oryginalny sposób naciągu migawki i przede wszystkim niezwykły wygląd, charakterystyczny dla krótkiej epoki łączącej lata pięćdziesiąte z sześćdziesiątymi. W założeniu miał to być system elegancki, nowoczesny i zaawansowany, mniej więcej w tej kolejności priorytetów. Stworzono także system specjalnie zaprojektowanych filtrów oraz pasujący stylistycznie światłomierz, dla wersji aparatów pozbawionych go.

Centralna migawka pierwszych egzemplarzy osiągała 1⁄750 sekundy, co było nie lada osiągnięciem. Później zwolniono ją do wartości standardowej 1⁄500 sekundy. Zgromadzenie nastaw oraz dodatkowych informacji na centrycznych pierścieniach wokół obiektywu sprawiło, że aparat wygląda minimalistycznie. Egzemplarz, który został tutaj pokazany, jest wyposażony w sprzężony dalmierz o sporej bazie 50 mm oraz celownik z trzema ramkami dla wszystkich dostępnych obiektywów. A były to: 35 mm Flektogon, 50 mm Tessar i 100 mm Cardinar, trzy bardzo klasyczne konstrukcje.

Niestety system trwał dekadę. Był zbyt skomplikowany, a przez to drogi. Nastał czas aparatów plastikowych i takie precjoza przestały się sprzedawać. A szkoda, gdyż nawet po półwieczu aparat, choć nigdy nie konserwowany, nadal doskonale pracuje.

Tym razem postanowiłem nie rozdzielać systemu i od razu przetestować dwa posiadane z trzech dostępnych obiektywów. Z pewnością najciekawszy będzie Cardinar o nietypowej ogniskowej 100 mm. Jest dość krótki, ponieważ resztę dystansu zapewnia tutaj seria niewymiennych pierścieni samego aparatu. Składa się na niego pięć soczewek i oczywiście pasuje tylko do bagnetu Werry, który steruje przysłoną. Ta składa się z sześciu listków i tworzy nieco zaokrąglony sześciokąt.

Obiektyw standardowy to oczywiście ogniskowa 50 mm. Jest nim klasyczny Tessar o świetle 2,8, na który składają się cztery soczewki. W przeciwieństwie do poprzedniego, ten był dostępny w wielu innych mocowaniach. Tutaj także mamy sześcioelementową przysłonę, troszkę mniej foremną. Wszystkie trzy obiektywy posiadają proste powłoki przeciwodblaskowe, a z racji wieku zwykle wymagają czyszczenia. Należy mieć to na względzie, zwłaszcza w scenach o wysokim kontraście.

Poniższe zdjęcia zostały wykonane na negatywach Fomapan 100 i wywołane w Fomadonie Excelu W27 (Cardinar) oraz Fomapan 200 i wywołane w jednoprocentowym Fomadonie R09 (Tessar) w ciągu godziny. Kadry pochodzą z Orawy, z okolic Danielków i Podszkła (Cardinar) oraz z Doliny Kobylańskiej i Będkowskiej (Tessar).

Cardinar — zacznijmy od tego, co w takiej optyce jest najsmaczniejsze, czyli od ujęcia z bliskim planem przy otwartej przysłonie. Zgodnie z oczekiwaniami, jeśli kontrast będzie umiarkowany, sposób rysowania dostarczy obrazów szlachetnych.
100 mm pozwala zaglądać w szczegóły jeszcze bez zbyt natarczywego efektu teleobiektywu. Nadal otwarta przysłona wyrysuje obrazy miękkie, ale nie rozmyte.
Natomiast przy przysłonie F⁄8 całość będzie ostra i klarowna. To bardzo dobra ogniskowa do tego typu ujęć, aż dziwne że tak mało popularna.
Cardinar jest jednak obiektywem wiekowym i słońce obnaża jego wady. Zaświetlenia można wykorzystać twórczo, ale należy być ich świadomym.
Z tego powodu warto także uważać na sceny zbyt kontrastowe. Plamy mocnego, słonecznego światła rozbijają plastykę całego kadru.
Co innego przy miękkim oświetleniu. Tutaj tonalność będzie nienaganna i przypomina dobre kadry z albumów sprzed kilkudziesięciu lat.
Ostrożność nie musi oznaczać rezygnacji ze słońca. Jeśli tylko będzie miękkie, obiektyw poradzi sobie z nim bardzo dobrze.
W razie potrzeby można wybrać mocną przysłonę, pozwoli to zniwelować problemy z rozlaniem świateł i uwspółcześnić sposób rysowania.
I na koniec raz jeszcze bliski plan i otwarta przysłona. Minimalna odległość to półtora metra, ale ze względu na niewielkie pole celownika, ograniczenie jest naturalne i po prostu nie jest to system do zdjęć makro.
Pora spojrzeć przez pięćdziesięciomilimietrowy Tessar. To zupełnie inny obiektyw, nie tylko ze względu na ogniskową. Jego rysowanie jest bardzo charakterystyczne, typowe dla małego obrazka wczesnego okresu powojennego.
Przy mocno domkniętej przysłonie otrzymamy ostry obraz, ale nie będzie on mógł się w pełni równać z tym, co da obiektyw współczesny.
I nie o to chodzi. W pewnych zastosowaniach — jak w przypadku polowania na ślady przeszłości — taki sposób pracy tego Tessara podkreśli charakter tematu zdjęcia.
Miękkość i łagodność — w przypadku obrazów o niskim kontraście — jest rzeczą charakteryzującą ten obiektyw.
Przy przysłonie F⁄4 środek pracuje bardzo sprawnie, a kontrast sceny wciąż jest jeszcze oddawany bez problemów.
Dopiero przy dużych różnicach świateł w scenach pojawiają się zaświetlenia, choć tutaj zniwelowane mocnym domknięciem przysłony.
A jak obiektyw poradzi sobie z bliskimi obiektami? Jak rasowy Tessar, rysując tło charakterystycznie, w sposób większości się podobający.
I jeszcze ujęcie o bardzo silnych światłach. Tutaj widać starą szkołę powłok, a także potrzebę już rozkręcenia obiektywu i umycia wszystkich soczewek.

Werra to system bardzo oryginalny. Postawiono tu przede wszystkim na estetykę i innowacyjność, pamiętając jednak o jakości optyki. Poza niską odpornością na światło — co wynika z technologii tamtych czasów i faktu, iż szkłom przydałoby się solidne czyszczenie — cała reszta spełnia założenia jakości.

Dziś będzie to aparat wymagający czasu. Z pewnością na narzędzie codzienne się nie nadaje. Ale do wyprawy w przeszłość — jak najbardziej. Pozostaje tylko żałować, że nie ma możliwości korzystania ze szkieł systemu we współczesnych aparatach cyfrowych. Ale kto wie, może ktoś zainwestuje odrobinę czasu i stworzy taki adapter, choćby w formie wydruku 3D.